Drukuj

 

 

Wiele ostatnio dzieje się wokół grupy BUMAR i naszej firmy. O grupie mówi się jako o kolosie na glinianych nogach a o Bumarze- Łabędy jako o firmie, która przyczynia się do utraty jej wartości. Szkoda, że tak się nas postrzega. Tym bardziej, że to nie my negocjowaliśmy kontrakt malezyjski (na którym odnotowano straty) ani ten na dostawę 204 wozów WZT-3 do Indii, który w efekcie odwołano faktycznie bez uzasadnienia.

 

Samodzielnie wynegocjowaliśmy i zrealizowaliśmy w naszej ostatniej historii 3 kontrakty na dostawę w sumie 352 wozów zabezpieczenia technicznego. Kontrakty zrealizowaliśmy w terminie, z zyskiem i po ponad dwóch latach od zakończenia realizacji ostatniego nie mieliśmy ani jednej reklamacji. Nie jesteśmy na tyle niegrzeczni aby niepowodzenia ostatnich negocjacji zrzucać na barki specjalistów grupy Bumar. Nie mniej jednak wyjaśnienia prezesa grupy podczas konferencji prasowej zorganizowanej w drugim dniu MSPO w Kielcach uważamy za obraźliwe. Wynikało z nich mianowicie, że to B-Ł winien jest ogromnej ponad półmiliardowej stracie Bumaru warszawskiego.

Wszystkie działające w naszej firmie związki zawodowe wyrażają oburzenie z powodu takiego oświadczenia.

W ogóle wrzesień a zwłaszcza jego początek to gorący okres w życiu naszej firmy. Najpierw zapowiedź kolejnych zwolnień grupowych, potem posiedzenie Sekcji Krajowej ZZPE w Sielpi, w trakcie którego, zdominowanego przez przedstawicieli naszego związku, obrażają się na nas władze krajowe związku a prezes Krystowski wycofuje się powoli z zamiaru zwolnień grupowych w Łabędach.

Następnie 10 września spotkanie ze związkami zawodowymi w Warszawie – Prezes Krystowski podtrzymuje swoją decyzję i deklaruje w tym tygodniu wizytę w Łabędach w celu omówienia szczegółów i konsultacji ze związkami zawodowymi PDO oraz dalszej przyszłości firmy. Wczoraj prezes krystowski był w naszym zakładzie (i co? i nic wszystko wielki pic)

PDO jak sama nazwa wskazuje jest programem dobrowolnych odejść. Dobrowolnych a zatem takich, których nikt nikomu nie może zabronić. Związki zawodowe zatem również nie mogą się nim sprzeciwić. Mogą jedynie negocjować jego warunki i to będą czynić. Jesteśmy jednak przeciwni kolejnym zwolnieniom grupowym realizowanym na mocy ustawy.

Oczekujemy pracy, pracy i jeszcze raz pracy. Niech kolejny program restrukturyzacji nie opiera się tylko na redukcji zatrudnienia. Niech będzie to normalny biznes plan na utrzymanie funkcjonowania zakładu, który nie startuje w biznesie, ale ma już ponad sześćdziesięcioletnie tradycje i doświadczenie w produkcji i handlu sprzętem pancernym.

Nie boimy się pracy bo wiemy, że to ona pozwoli utrzymać nam nasze rodziny. I pora już chyba oświadczyć, że w obronie naszych miejsc pracy sięgać będziemy po najostrzejsze zagwarantowane ustawowo formy jej obrony.

Ze swej strony współczujemy służbom personalnym i organizacyjnym w naszym zakładzie, to także nasi koledzy – trudny przed Wami okres działania.