21 maja 2012 roku w Dzienniku Zachodnim Polska ukazał się następujący artykuł.

 

Tajne służby mogą pogrążyć BUMAR

Zagrożony jest byt pracowników gliwickiej fabryki.

Czy kontrakt dla Indii zostanie zawieszony?

Ważą się losy gliwickich zakładów BUMAR Łabędy. Gigantyczny kontrakt na dostawę ponad 200 wozów zabezpieczenia technicznego dla indyjskiej armii, który miał być ratunkiem dla zatrudniającej ponad 2 tysiące osób fabryki, w rzeczywistości może ją pogrzebać. W roli grabarza mogą zaś wystąpić indyjskie tajne służby oraz władze koncernu BUMAR- właściciela gliwickiej fabryki.

O tym , że w ciągu 3 lat trudno będzie zrealizować podpisany w styczniu kontrakt mówiło się od dawna, choć do tej pory służby prasowe BUMARU konsekwentnie dementowały takie alarmistyczne doniesienia.

Kiedy jednak podczas Europejskiego kongresu Gospodarczego w Katowicach zapytaliśmy Krzysztofa Krystowskiego, nowego prezesa Bemaru Warszawa o przyszłość tego ambitnego zlecenia, ten tylko się żachnął.

-Ten kontrakt nie jest ambitny, tylko bardzo trudny. Aby go zrealizować BUMAR Łabędy musiałby zatrudnić ogromną rzeszę nowych pracowników. Trzeba by też znaleźć finansowanie- wyliczał prezes Krystowski i dodał, że treść porozumienia podpisanego przez poprzedni zarząd ( odwołany w burzliwej atmosferze), wymaga jeszcze głębszej analizy. Nie padła jednak z jego strony deklaracja wstrzymania prac nad tym zleceniem. Usłyszeć takową mieli natomiast od niego związkowcy z Łabęd.

Prezes Krystowski powiedział nam , że jego zdaniem kontrakt jest nieopłacalny i realizacja zostaje wstrzymana- informuje Zdzisław Goliszewski szef Solidarności w BUMARZE Łabędy. Wedle jego relacji, zakład do końca maja wstrzymał zamówienia u poddostawców, co w praktyce oznacza że uruchomienie produkcji WZT-3 w tym roku będzie niemożliwe. W czerwcu władsze spółki zamierzają w Indiach renegocjować umowę, jeżeli kontrakt zostanie zerwany, będzie to równoznaczne z likwidacją BUMARU- Łabędy- podkreśla Goliszewski.

Istotnie, zakład takiego ciosu mógłby już nie przeżyć. Ostatnie lata były bardzo kiepskie dla Łabęd.. Pracę straciła prawie jedna czwarta załogi. Całą nadzieją na przyszłość miał być wymarzony zagraniczny kontrakt. Teraz te marzenia mogą prysnąć jak bańka mydlana.

W piątek BUMAR nie odniósł się do rewelacji związkowców z Solidarności. Z naszych ustaleń wynika tymczasem, że napięty harmonogram kontraktu i wątpliwości zarządu co do opłacalności tego przedsięwzięcia , to nie jedna przeszkoda w jego terminowym wykonaniu. Jak poinformował nas prezes Krystowski, wobec firmy BEML partnera Bemaru w realizacji tego kontraktu ) prowadzone jest w Indiach dochodzenie antykorupcyjne. Prezes BEML-u ma przebywać w areszcie domowym, a tamtejszy odpowiednik naszego CBA skrupulatnie przegląda dokumentacje firmy. W tej sytuacji po stronie indyjskiej zapanował kompletny paraliż.I to jest największe zagrożenie dla tego kontraktu, a nie to co my tutaj zrobimy- ocenia Krzysztof Krystowski.