Ostatnie wydarzenia w naszej firmie, zwłaszcza te z piątkowego popołudnia nieco nas zbulwersowały. I nie chodzi tu o informację dotyczącą braku dostatecznych środków finansowych na zrealizowanie wypłaty wynagrodzeń za wrzesień lecz o sposób jej przekazania załodze, praktycznie bez konsultacji ze związkami zawodowymi.

 

Ale po kolei. Jest piątek 7. października godz. 13:30.

Przedstawiciele wszystkich działających w naszej spółce związków zawodowych zostają zaproszeni (pod nieobecność Prezesa Zarządu) przez zastępującego go w obowiązkach Dyrektora ds. Techniki, Rozwoju i Handlu, Członka Zarządu i poinformowani, że najbliższa wypłata zostanie zrealizowana jedynie dla pracowników bezpośrednioprodukcyjnych. Pozostała część załogi otrzymała by swoje wypłaty nie później niż 14. października. W spotkaniu uczestniczy także Dyrektor ds. Konsolidacji Grupy, Członek Zarządu.

Związki proponują aby wypłata (chociaż nie w całości) objęła całą załogę. Tak już przecież kiedyś bywało. Wyrównanie także dla całości nastąpiło by w późniejszym czasie.

Niestety próby mediacji podjęte przez przedstawicieli związków zawodowych nie przynoszą rezultatu. Po godzinie 14. załoga za pośrednictwem zakładowego radiostudia zostaje poinformowana o decyzji Zarządu.

10 pażdziernika (w poniedziałek) wszyscy pracownicy otrzymują swoje wynagrodzenia w całości.

I nie jest to wcale zasługa związków zawodowych. To oczywiście zasługa zarządu, który w ten sposób wywiązał się ze swoich kodeksowych obowiązków.

Czyli tak właściwie nic się nie stało. Ale jednak się stało.

Dlatego też o tym mówimy i do tego wracamy. Bowiem, piątkowy incydent pokazał nam po raz któryś, jak można łatwo podzielić i skłócić załogę. Podział na lepszych i gorszych na tych (jak wyraził się kiedyś jeden z klasyków) „sprawnych fizycznie i niedorozwiniętych umysłowo” może jest dobry dla tych polityków, którym lepiej jest manipulować skłóconym tłumem. Ale chyba nie

w zakładzie pracy. Nie wydaje nam się jednak, aby wykonywanie zadań w naszej firmie zależało tylko od pracowników bezpośrednio produkcyjnych i tego samego zdania są również oni sami. Przecież aby ktoś mógł montować, inni muszą opracować technologię, zakupić materiał, wydać z magazynu, zabezpieczyć narzędzia, przewieźć suwnicą, policzyć (także wypłatę) itd. itd….Dobrze byłoby abyśmy wszyscy kiedyś to zrozumieli.

A tak swoją drogą to ciekaw jestem czy pracownik walca drogowego traktowany jest jako bezpośrednio czy pośrednio produkcyjny.

(W. Młynarski: Przyjdzie walec i wyrówna)